Kategoria
Przeznaczenie
Opakowanie
Lacto Sach to propozycja przygotowana z myślą o codziennej pracy na oborze, kiedy od dawki żywieniowej oczekuje się nie tylko kalorii, ale też stabilnej fermentacji i spokojnego żwacza. Produkt łączy aktywne, żywe kultury drożdży z wygodą stosowania w TMR lub paszy treściwej. Rolnicy sięgają po niego przede wszystkim wtedy, gdy chcą podnieść pobranie paszy, poprawić wykorzystanie włókna oraz ograniczyć wahania pH żwacza, które potrafią dać się we znaki zwłaszcza w okresie wysokiej wydajności i upałów.
Żywe kultury drożdży dla bydła działają w żwaczu jak dyskretni „technikci” od fermentacji. Zwiększają aktywność bakterii rozkładających włókno, wspierają mikroorganizmy zużywające kwas mlekowy i tym samym pomagają utrzymać pH bliżej bezpiecznego zakresu. W praktyce oznacza to równomierniejszą fermentację, stabilniejsze przeżuwanie i mniejsze ryzyko subklinicznej kwasicy żwacza, która potrafi obniżyć wydajność, apetyt i nastrój całego stada. Lacto Sach sprawdza się w dawkach z dużym udziałem kukurydzy i łatwo fermentujących węglowodanów, ale równie dobrze „porządkuje” pracę żwacza w okresach przejściowych, jak świeżo po wycieleniu czy przy zmianie partii kiszonki.
W stadach mlecznych regularne stosowanie drożdży paszowych najczęściej wiąże się z wyższym pobraniem suchej masy, lepszą strawnością włókna NDF i stabilniejszymi parametrami mleka, zwłaszcza tłuszczu. W opasie efekty widać w przyrostach dziennych i wyrównaniu grup – gdy fermentacja „idzie równo”, mniej jest sortowania paszy i przestojów przy stole. Do tego dochodzi efekt „ubezpieczenia” na stres cieplny: drożdże pomagają utrzymać apetyt i konsystencję kału w cieplejsze dni, kiedy krowy najchętniej rezygnują z jedzenia właśnie wtedy, gdy powinny jeść najwięcej.
Lacto Sach opiera się na sprawdzonym gatunku Saccharomyces cerevisiae w formie żywych kultur o wysokiej aktywności. Nośnik i granulacja są dobrane tak, by ułatwić równomierne wymieszanie w TMR oraz ograniczyć pylenie. Stabilność mikroorganizmów utrzymano przez odpowiedni proces suszenia, ale warto pamiętać o prostych zasadach higieny żywienia: nie dosypywać preparatu do gorącej paszy i unikać długiego kontaktu z wodą przed zadaniem. Dzięki temu liczba aktywnych komórek trafiających do żwacza pozostaje na poziomie, który faktycznie robi różnicę.
W recepturze przewidziano wygodę użytkowania na oborze. Preparat łączy się z mieszanką mineralno-witaminową lub bezpośrednio z treściwą, a liniowy charakter dawkowania pozwala łatwo dopasować ilość do wydajności i składu dawki. Dla hodowcy liczy się przede wszystkim powtarzalność – ta sama odczuwalna smakowitość, ta sama sypkość, to samo efektowne „dociągnięcie” włókna w laboratoryjnych wynikach strawności.
Najbardziej ceniony jest efekt na stole paszowym i w zbiorniku. Stabilniejsza fermentacja to częściej czyste stoły paszowe i równe przeżuwanie w grupie, a w mleku – spokojniejszy tłuszcz i białko bez nerwowych wahań między partiami kiszonki. W opasie Lacto Sach sprzyja lepszemu wykorzystaniu energii z włókna, co widać w dziennych przyrostach i wyrównaniu kondycji. Dodatkową korzyścią jest „cichszy” żwacz: mniej przypadków luźnego kału, mniej spadków apetytu i mniej niewytłumaczalnych dołków w wydajności. Z punktu widzenia ekonomii gospodarstwa to zwykle krótsza droga do zwrotu z każdej tony paszy, szczególnie gdy surowce są drogie lub jakość objętościowych bywa różna.
Dawkę zawsze wyznacza etykieta producenta oraz koncentracja żywych komórek w kilogramie produktu. W praktyce najczęściej mieści się ona w przedziale kilku do kilkudziesięciu gramów na sztukę na dobę, zależnie od wydajności, udziału skrobi w dawce i tego, czy mówimy o krowie mlecznej, czy opasie. Najwygodniej mieszać preparat z paszą treściwą lub w TMR, tak aby trafił do wszystkich zwierząt w grupie w podobnej ilości.
Tak, żywe kultury drożdży dobrze współpracują z buforami (np. węglanem sodu), drożdżowymi prebiotykami, mieszankami mineralno-witaminowymi czy absorbentami mykotoksyn. W przypadku równoległej antybiotykoterapii lub dodatków silnie utleniających warto skonsultować strategię z doradcą żywieniowym, by nie obniżyć aktywności drożdży i nie zaburzyć mikroflory żwacza.
Najlepiej w suchym, chłodnym i przewiewnym miejscu, w szczelnie zamkniętych opakowaniach, z dala od wilgoci oraz źródeł ciepła. Preparatu nie trzyma się w sąsiedztwie intensywnych środków dezynfekcyjnych o silnym zapachu. Po otwarciu warto zużyć zawartość w rozsądnym czasie i nie dosypywać resztek do wilgotnych pojemników, aby nie aktywować drożdży przed podaniem.
Tak, żywe kultury drożdży są stosowane u cieląt po okresie mlecznym, u jałówek oraz w opasie. Dawkę dopasowuje się do masy ciała i rodzaju paszy – w młodszych grupach zwykle zaczyna się od niższych ilości i obserwuje pobranie oraz konsystencję kału. Wprowadzenie najlepiej rozciągnąć na kilka dni, tak aby mikroflora przewodu pokarmowego „przyjęła” nowy komponent bez zaskoczenia.
Właśnie wtedy drożdże pokazują pełnię możliwości. W stresie cieplnym pomagają utrzymać apetyt i stabilność kału, a przy zmianie partii kiszonki „wygładzają” przejście, ograniczając spadki pobrania. W praktyce hodowcy opisują to prosto: krowy jedzą chętniej, a dawka „pracuje” spokojniej mimo trudniejszych warunków.
Preparat dosypuje się na etapie, gdy wóz ma już część suchej frakcji, tak aby drożdże równomiernie rozprowadziły się w TMR. Nie warto wrzucać produktu tuż przed zadaniem z pominięciem mieszania – celem jest równe trafienie do każdego kęsa. Dobrze też pilnować czasu mieszania, aby nie doprowadzić do nadmiernego rozdrobnienia włókna, które jest potrzebne do prawidłowego przeżuwania.